Zaloguj się
Serie A
| P. | Klub | M. | Pkt. | + / - | |
| 1. | Inter | 33 | 78 | 78 - 29 | |
| 2. | Milan | 33 | 66 | 48 - 27 | |
| 3. | Napoli | 33 | 64 | 48 - 33 | |
| 4. | Juventus | 33 | 63 | 57 - 29 | |
| 5. | Como | 33 | 58 | 57 - 28 | |
| 6. | Roma | 33 | 58 | 46 - 29 | |
| 14. | Parma | 33 | 39 | 24 - 40 |
| Zawodnik | Bramki | ||
| Mateo Pellegrino | 8 | ||
| Adrian Bernabe | 3 | ||
| Enrico Del Prato | 2 | ||
| Patrick Cutrone | 1 | ||
| Alessandro Circati | 1 |
| 33 kolejka | ||||
|---|---|---|---|---|
| Sassuolo | 2 - 1 | Como | ||
| Inter | 3 - 0 | Cagliari | ||
| Udinese | 0 - 1 | Parma | ||
| Napoli | 0 - 2 | Lazio | ||
| Roma | 1 - 1 | Atalanta | ||
| Cremonese | 0 - 0 | Torino | ||
| Hellas | 0 - 1 | Milan | ||
| Pisa | 1 - 2 | Genoa | ||
| Juventus | 2 - 0 | Bologna | ||
| Lecce | ? - ? | Fiorentina | ||
vs Udinese
45
rozegrane1
zdobyte0
zaliczoneUraz łąkotki
Powrót: sezon 26/27Uraz łąkotki
Powrót: sezon 26/27
Pożegnaliśmy rok 2025, więc wypada w jakiś sposób podsumować ten okres w wykonaniu Parmy. W związku z tym, nie przedłużając, zapraszam na mój tradycyjny, w pełni subiektywny ranking "Naj" 2025:
Najlepszy piłkarz: Enrico Del Prato
W przypadku tak słabego zespołu, jakim była Parma w 2025 roku, wybieranie najlepszego piłkarza wydaje się nie na miejscu i jest zadaniem iście karkołomnym. Postanowiłem jednak pójść po najmniejszej linii oporu i postawić na Enrico Del Prato. "Il Capitano" to punkt stały w tym pełnym absurdów zespole - piłkarz kluczowy dla funkcjonowania drużyny zarówno na boisku, jak i w szatni, a do tego jeden z nielicznych graczy, z którymi kibice naprawdę mogą się utożsamiać. Mówiąc Del Prato, myślisz: jakość i solidność. Może nie jest to technicznie wybitny piłkarz, ale rzadko schodzi poniżej pewnego, wysokiego poziomu, a niezależnie od tego, na jakiej pozycji przyjdzie mu grać, prezentuje się godnie. Gdyby tylko Parma miała więcej takich zawodników, byłaby w innym miejscu...
Najważniejsze wydarzenie roku: Utrzymanie w Serie A
Głównym celem każdego beniaminka jest utrzymanie się w lidze, nie inaczej było w przypadku Parmy. Ba, mimo dość obiecującego początku sezonu 2024/2025, wiadomo było, że będzie to zadanie trudne - i tak w istocie było. Na pewnym etapie rozgrywek drużyna, nękana kontuzjami i poniewierana mentalnie kolejnymi dotkliwymi porażkami, wydawała się murowanym kandydatem do spadku. Wtedy jednak kierownictwo zdecydowało się na wręcz hazardowy ruch, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Za współpracę podziękowano Fabio Pecchii, a w jego miejsce zatrudniono Cristiana Chivu, dla którego był to pierwszy kontakt zarówno z Serie A, jak i z dorosłym futbolem. Wielu, w tym ja, podchodziło do tego ruchu sceptycznie, jednak Chivu koniec końców dał Parmie upragnione utrzymanie - i to w niemalże kinowych okolicznościach. W ostatniej kolejce Parma przegrywała do przerwy z Atalantą 2:0 i była na skraju przepaści, jednak po zmianie stron dokonała rimonty i wygrała 3:2, gwarantując sobie ligowy byt. Osobiście nie byłem wielkim fanem Chivu. Nie przekonywał mnie jego momentami prostacki styl gry, oparty na długich zagraniach na Pellegrino z każdej pozycji, niemniej muszę mu oddać, że był do bólu konsekwentny i efektywny w tym, co robił. I właśnie dzięki tym cechom Parma ostatecznie sięgnęła po utrzymanie.
Największe rozczarowanie: Gra w pierwszej części sezonu 25/26
Nie byłem entuzjastą ani zwolennikiem zatrudnienia Carlosa Cuesty, nie miałem wobec niego żadnych oczekiwań, więc trudno mówić o wielkim rozczarowaniu. Niemniej to, w jaki sposób prezentuje się zespół Crociatich pod wodzą Hiszpana, jest w istocie rozczarowaniem. Być może sytuacja w tabeli - 17 punktów po 16 meczach i 5 oczek przewagi nad strefą spadkową - wygląda nie najgorzej, jednak pod kątem samej gry Parma to istny dramat. Nie ma tu absolutnie żadnych schematów, automatyzmów ani koncepcji prowadzenia gry. O wszystkim decyduje przypadek i okazjonalny błysk geniuszu pojedynczych zawodników. Oglądanie tej Parmy dla postronnego kibica to prawdziwa tortura. Zespół nie ma w sobie ani grama jakości, a co gorsza - często również charakteru. Crociati nie są w stanie sklecić kilkupodaniowej akcji ani wykreować zagrożenia pod bramką rywali, a nadto nawet słabiutkie zespoły pokroju Pisy, dysponujące mizerną mocą ofensywną, nie mają problemu z zepchnięciem ich do rozpaczliwej defensywy. Osobiście nie mam nic przeciwko przedkładaniu wyniku nad styl gry, jednak problem Parmy Cuesty polega na tym, że nie jest to zespół ani efektywny, ani efektowny. Nie ma żadnej ciągłości ani regularności, nie widać żadnego progresu, a o wszystkim wciąż decyduje przypadek. Na dłuższą metę tak się grać nie da.
Najgorszy mecz: Parma 0:1 Lazio
Choć w ostatnim roku były bardziej dotkliwe klęski, wybór nie mógł być inny. To, czego "dokonała" Parma w grudniowym starciu z Lazio, było największą kompromitacją klubu w ostatniej dekadzie i trudno z tym jakkolwiek polemizować. Nie da się inaczej określić sytuacji, w której drużyna przegrywa mecz, grając w przewadze 11 na 9. Jakby tego było mało, Lazio zdobyło zwycięskiego gola, grając już w 9-osobowym składzie, podczas gdy ekipa Carlosa Cuesty, przez blisko 20 minut dysponując dwoma piłkarzami więcej, nie była w stanie wykreować choćby pół sytuacji. Wstyd, żenada i kompromitacja, o której kibice długo nie zapomną.
Najlepszy mecz: Parma 1:0 Juventus
W przeciwieństwie do poprzedniej kategorii, tutaj wybór był mocno ograniczony, bowiem naprawdę dobre mecze Crociatich w 2025 roku można policzyć na palcach jednej dłoni - i to dłoni zaawansowanego wiekowo drwala po przejściach. W zasadzie jedynym kontrkandydatem było tu zwycięstwo nad Atalantą, kończące sezon 2024/2025, jednak bądźmy szczerzy: mecze z Juventusem to zupełnie inny kaliber. Mówiąc prościej, w takich spotkaniach chodzi o coś więcej niż samą jakość piłkarską widoczną na murawie. Starcia ze "Starą Damą" na Tardini to wydarzenia, na które z wypiekami na twarzy czeka całe klubowe społeczeństwo, a w kibicowskiej hierarchii plasują się niemal na równi z derbami z Reggianą. Tak więc jeśli Parma, po raz pierwszy od dziesięciu lat, była w stanie pokonać Juventus, taki mecz z automatu - niezależnie od stylu gry (który w tym przypadku był raczej przeciętny) - staje się dla mnie spotkaniem roku.
Najładniejszy gol: Adrian Bernabe vs Milan
Adrian Bernabé pod wodzą Carlosa Cuesty to piłkarz kompletnie upadły, zupełnie nieprzypominający magika, który przez lata czarował wszystkich na Tardini. Niemniej, mimo oczywistego faktu, że obecny trener nie ma na niego żadnego pomysłu, Bernabé miewa przebłyski geniuszu - jak choćby w listopadowym meczu z Milanem, kiedy Hiszpan, znajdując się w narożniku pola karnego, popisał się przepięknym, technicznym uderzeniem w samo okienko. Maestria i klasa w czystej postaci. Dla mnie to gol tego roku.
Największy absurd: Rocznicowa "celebracja"
Nie jest mi po drodze z Kyle'em Krausem. Choć doceniam jego zaangażowanie finansowe, postrzegam go jako fatalnego prezesa, którego decyzje oraz bzdurny upór przynoszą klubowi więcej szkody niż pożytku. O absurdach zarządzania sportowego prowadzonego przez Amerykanina można by napisać książkę, jednak to, co dzieje się pod jego wodzą w sferze kreowania wizerunku klubu, jest równie kuriozalne. Rocznica powstania klubu była dla poprzednich władz dniem podniosłym - idealnym do celebracji historii i tradycji, z odpowiednią pompą i wyczuciem. Tymczasem to, co władze Crociatich zaserwowały kibicom w tym roku, wygląda jak nieśmieszny żart. Zacznijmy od tego, że mecze rozgrywane w okolicach rocznicy powstania klubu były zwykle okazją do wprowadzenia specjalnych, limitowanych serii koszulek. Stroje te nawiązywały do historii, ważnych wydarzeń lub po prostu cementowały związek zespołu z miastem - zresztą podobnie postępuje większość klubów. Tymczasem Parma pod rządami Kyle'a Krause'a potrafi bez problemu wprowadzić do sprzedaży specjalny trykot z okazji dnia równości czy w celu manifestowania określonych idei politycznych, natomiast gdy przychodzi do rocznicy powstania klubu, zawodnicy wybiegają na boisko w trzecim komplecie strojów, jedynie z okolicznościową naszywką na rękawie. Jakby tego było mało, zamiast przeprowadzić właściwe obchody 112-lecia Parmy - skupione na celebracji tradycji i historii - Krause i spółka uznali, że idealnym pomysłem będzie forsowanie politycznych przekonań oraz chwalenie się multikulturowością kadry, spychając wszystkie pozostałe aspekty na dalszy plan. W praktyce, gdyby nie kibice, którzy sami zorganizowali wystawę plenerową, by uczcić urodziny klubu, można by mieć poważne wątpliwości, jaka to właściwie data i jaka okazja.
Najlepszy transfer: Mateo Pellegrino
Będąc całkowicie szczerym, muszę przyznać, że gdy Pellegrino dołączał do Parmy pod koniec stycznia, nie byłem tym faktem szczególnie podekscytowany. Opinie na temat jego gry i możliwości, z którymi się zapoznałem, nie były specjalnie przychylne, a dodatkowo okoliczności, w jakich rozstał się z poprzednim pracodawcą - dosłownie wymuszając transfer do Parmy - zwiastowały problemy oraz możliwe braki w profesjonalizmie. Wszystko to jednak bardzo szybko okazało się bezpodstawne. Pellegrino praktycznie od pierwszych dni w Parmie stanowi wzór profesjonalizmu. Błyskawicznie nauczył się języka, co znacząco ułatwiło mu proces adaptacji i wejście do zespołu, w którym niemal z miejsca stał się punktem odniesienia w ataku. Być może jego statystyki bramek i asyst nie powalają na kolana, jednak każdy, kto ogląda mecze Parmy, doskonale wie, jak wiele daje ten piłkarz i jak ogromnie poświęca się dla drużyny. Nie mam większych wątpliwości co do tego, że gdyby Pellegrino trafił do zespołu o większym potencjale ofensywnym, zdolnego do regularnej kreacji sytuacji podbramkowych - a takim zespołem ekipa Cuesty z pewnością nie jest - bez większego problemu przekroczyłby próg 10, a być może nawet 15 goli w sezonie Serie A. Tego luksusu Argentyńczyk niestety nie ma, a nam, kibicom, pozostaje cieszyć się, że jeszcze przez jakiś czas piłkarz tej klasy będzie występował na Tardini.
Najgorszy transfer: Mathias Lovik
Rok to wystarczający okres, by dokonać rzetelnej oceny przydatności zawodnika - a w przypadku Lovika jest ona druzgocąca. Norweg trafił do Parmy w styczniu jako alternatywa i potencjalny rywal dla Emanuele Valeriego na lewej stronie boiska, jednak jakiekolwiek porównywanie tych dwóch piłkarzy, z perspektywy Włocha, brzmi niemal jak obelga. Jak dotąd Lovik dał się poznać jako zawodnik pozbawiony atutów, który nie ma drużynie absolutnie nic do zaoferowania: jest bezużyteczny w ofensywie i kompletnie zagubiony w defensywie. Momentami można wręcz odnieść wrażenie, że lepiej grać w dziesięciu niż z Lovikiem w składzie. Dla zachowania elementarnej sprawiedliwości warto jednak wspomnieć, że w trakcie minionego roku Lovikowi udał się dosłownie jeden mecz - pucharowe starcie z Bologną, w którym faktycznie prezentował się przyzwoicie. Jednak, parafrazując znane powiedzenie, raz do roku nawet ślepa świnia znajdzie trufle, dlatego można śmiało założyć, że był to jedynie wypadek przy pracy.
Budowa obecnego stadionu Parmy, została zainicjowana w 1922 roku, przez prawnika i ówczesnego prezesa klubu - Ennio Tardini. Obiekt został ukończony dokładnie 16 września 1923 i jeszcze w tym samym roku, nastąpiła jego inauguracja. Niestety sam Tardini, zmarł krótko przed tym wydarzeniem i nie dostąpił zaszczytu uczestnictwa w nim. W formie hołdu dla jego osoby, stadion został ostatecznie nazwany jego nazwiskiem.
Komentarze (0)