Zaloguj się
Serie A
| P. | Klub | M. | Pkt. | + / - | |
| 1. | Inter | 33 | 78 | 78 - 29 | |
| 2. | Milan | 33 | 66 | 48 - 27 | |
| 3. | Napoli | 33 | 64 | 48 - 33 | |
| 4. | Juventus | 33 | 63 | 57 - 29 | |
| 5. | Como | 33 | 58 | 57 - 28 | |
| 6. | Roma | 33 | 58 | 46 - 29 | |
| 14. | Parma | 33 | 39 | 24 - 40 |
| Zawodnik | Bramki | ||
| Mateo Pellegrino | 8 | ||
| Adrian Bernabe | 3 | ||
| Enrico Del Prato | 2 | ||
| Patrick Cutrone | 1 | ||
| Alessandro Circati | 1 |
| 33 kolejka | ||||
|---|---|---|---|---|
| Sassuolo | 2 - 1 | Como | ||
| Inter | 3 - 0 | Cagliari | ||
| Udinese | 0 - 1 | Parma | ||
| Napoli | 0 - 2 | Lazio | ||
| Roma | 1 - 1 | Atalanta | ||
| Cremonese | 0 - 0 | Torino | ||
| Hellas | 0 - 1 | Milan | ||
| Pisa | 1 - 2 | Genoa | ||
| Juventus | 2 - 0 | Bologna | ||
| Lecce | ? - ? | Fiorentina | ||
vs Udinese
45
rozegrane1
zdobyte0
zaliczoneUraz łąkotki
Powrót: sezon 26/27Uraz łąkotki
Powrót: sezon 26/27
Adrian Bernabé był gościem oficjalnego kanału YouTube Lega Serie A, gdzie udzielił obszernego wywiadu dotyczącego swojej kariery oraz doświadczeń w Parmie.
Czego nauczyłeś się w La Masii? Co ci to dało?
Dało mi naprawdę wiele — oprócz licznych przyjaciół i wielu innych doświadczeń. Panuje tam kultura znana na całym świecie. Wartości ludzkie są niezwykle ważne i stawiane ponad wartościami czysto piłkarskimi. Oczywiście pod względem sportowym uczysz się bardzo dużo, bo grasz z zawodnikami niezwykle silnymi jak na swój wiek i starannie wyselekcjonowanymi. Dzięki temu rozwijasz się nie tylko piłkarsko, ale też na poziomie osobistym.
Jak to było zostawić rodzinę? Dlaczego zdecydowałeś się wejść w zupełnie inny świat, jak angielska piłka?
To była ważna i bardzo trudna decyzja — chyba trudniejsza dla mojej rodziny niż dla mnie, bo ja byłem jej w 100% pewien. Oczywiście moi rodzice nie chcieli tak szybko mnie odsyłać, ale fakt, że byłem przekonany, iż to dobra decyzja, dał im spokój ducha. Pierwsze miesiące były trudne, bo byłem przyzwyczajony do obecności rodziny i do tego, że zawsze mogę na nich polegać. A tu nagle, mając 16 lat, musiałem liczyć wyłącznie na siebie. Początki były więc wymagające, ale dziś, kiedy mamy FaceTime i możemy być w stałym kontakcie, wszystko jest znacznie łatwiejsze.
Co powiedzieli ci wtedy rodzice? "Dobrze, idź, ale pamiętaj, żeby wrócić do domu"?
Tak, coś w tym stylu (śmiech). Wielokrotnie pytali: "Jesteś pewien?". Im częściej pytali, tym bardziej byłem zdecydowany. Miałem przed sobą jasną drogę, byłem w 100% przekonany o swoim wyborze, a kiedy tak jest, nie powinno się wycofywać.
Czy zauważyłeś duże różnice w infrastrukturze i treningach, a także te kulturowe, między Barceloną a Manchesterem City?
Na poziomie piłkarskim — niewiele, bo kultura gry była podobna dzięki temu, że Guardiola przeniósł do Anglii wiele z Barcelony. Wszystko więc było dość zbliżone. Natomiast, jak wspomniałeś, to zupełnie inny kraj, a różnic kulturowych było znacznie więcej. Anglicy różnią się od Hiszpanów w podejściu do życia, ale mimo to świetnie się tam bawiłem przez trzy lata.
Jaka jest twoja relacja z Guardiolą? Czy możesz się z nim utożsamiać jako trenerem?
Tak. Poznanie go było ważnym momentem w mojej karierze. Poza tym, że jest Hiszpanem i Katalończykiem, bardzo dużo się od niego nauczyłem. Zawsze starałem się być maksymalnie skupiony na treningach — słuchałem wszystkiego, co mówił, nie tylko do mnie, ale też do innych, by przyswoić jak najwięcej. Później próbowałem to wszystko wdrażać na boisku.
Czego konkretnie nauczył cię Guardiola?
Od takich trenerów uczysz się codziennie — każdego dnia jest coś do odkrycia. Najwięcej wyniosłem od niego w kwestii aspektów technicznych: mowy ciała, ustawienia przy przyjęciu piłki, poruszania się bez piłki. To kluczowe elementy, które dają cenne sekundy i pozwalają stworzyć więcej możliwości. Dla niego to było niezwykle ważne i ja sam wciąż przywiązuję do tego ogromną wagę. Cały czas staram się to doskonalić, bo uważam, że to absolutna podstawa.
Czy czułeś się kiedyś samotny w Anglii? Czy miałeś wątpliwości co do swojej decyzji?
Nie, bo miałem tam wielu hiszpańskich kolegów. Jednak mój ostatni rok w Manchesterze był naprawdę trudny — to był okres COVID-u. Nie mogliśmy wychodzić z domu i wtedy czułem się trochę dziwnie. Mieszkałem z Erikiem (Garcíą), który był moim przyjacielem, ale moja rodzina była daleko. Martwiłem się o nich, nie mogłem ich odwiedzić, oni nie mogli przyjechać do mnie. Przez niemal dziewięć miesięcy ich nie widziałem i to był najtrudniejszy moment mojego pobytu w Anglii.
Dlaczego później wybrałeś Parmę?
To był prosty wybór. Wybrałem Parmę ze względu na Mareskę — tylko i wyłącznie. Był moim trenerem w ostatnim roku w Manchesterze i świetnie się dogadywaliśmy. Był ze mnie bardzo zadowolony, mieliśmy fantastyczny sezon, a ja wiele się od niego nauczyłem. Kiedy został trenerem Parmy, od razu zapytał, czy chcę do niego dołączyć. To był idealny moment, by postawić krok w kierunku profesjonalnej piłki. Nie miałem żadnych wątpliwości, że chcę z nim pracować dalej.
Zaraz po przyjeździe do Parmy miałeś problem z sercem. Jaki obraz z tego strasznego momentu nosisz w sobie?
Kiedy przechodzisz przez coś takiego, zabierasz ze sobą wiele pozytywnych, ale też wiele negatywnych rzeczy. Staram się odsuwać te trudne wspomnienia na bok. Oczywiście był to dla mnie ciężki czas, ale dzięki temu miałem szczęście doświadczyć również wielu pięknych chwil i poznać ludzi, którzy bardzo mnie wtedy wspierali. To właśnie dzięki nim jestem dziś w tym miejscu.
Kto był przy tobie w tamtym okresie? Wyobrażam sobie twoją rodzinę, może także niektórych kolegów z drużyny?
Było ich naprawdę wielu. Przede wszystkim moja najbliższa rodzina, dziewczyna, bliscy przyjaciele oraz mój agent, któremu jestem bardzo wdzięczny — przyjechałem tu, nie znając włoskiego, a on ogromnie mi pomógł. No i oczywiście klub oraz nowi koledzy z zespołu.
Od tamtego momentu chyba inaczej patrzysz na świat i bardziej doceniasz rzeczy takimi, jakie są?
Tak, zdecydowanie. Powrót był niesamowitym uczuciem. Kiedy zdajesz sobie sprawę, że byłeś już niemal na krawędzi, każdy kolejny raz na boisku jest jak pierwszy — jakby nic innego się nie liczyło. To na pewno pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy. Ale warto pamiętać, że nie trzeba znaleźć się w tak ekstremalnej sytuacji, żeby nauczyć się doceniać to, co się ma.
Wiem, że jesteś bardzo przywiązany do swoich tatuaży.
Prawie wszystkie mają dla mnie znaczenie. Mam dwa tatuaże upamiętniające moich dziadków, którzy już odeszli, oraz jeden związany z igrzyskami olimpijskimi, które wygrałem z reprezentacją Hiszpanii. To te najważniejsze.
A skoro o tym mowa — jak wspominasz igrzyska?
To było wspaniałe przeżycie. Zdecydowanie największe zwycięstwo i największa satysfakcja w mojej karierze piłkarskiej. Powiedziałbym nawet, że to był najlepszy dzień mojego piłkarskiego życia.
Jak z Twojej perspektywy przebiega ten sezon?
W porządku. Początek sezonu był trochę skomplikowany. Od poprzednich rozgrywek zaszło u nas wiele zmian. Wielu zawodników, którzy byli z nami przez ostatnie lata, odeszło, a wielu nowych przyszło z innych lig. Muszą nauczyć się języka i zrozumieć calcio. Powoli jednak odzyskujemy stabilność. Jesteśmy na dobrej drodze — w ostatnim miesiącu spisaliśmy się bardzo dobrze. Musimy po prostu kontynuować tę pracę.
Jesteś w Parmie od wielu lat i wiesz, co znaczy trafić do nowej ligi. Czy czujesz w związku z tym większą odpowiedzialność?
Tak, dlatego powtarzam, że trzeba dać chłopakom czas. Kiedy ja tu przyjechałem, też byłem trochę zagubiony — trafiasz do zupełnie nowego środowiska, nie znasz kraju, ludzi, nie wiesz, jak wszystko funkcjonuje. Nowi zawodnicy potrzebują chwili, by się zaaklimatyzować i wszystko zrozumieć. Oczywiście my, którzy jesteśmy tu dłużej i znamy język, staramy się pomagać na co dzień, ale mimo to proces adaptacji bywa długi i może zająć nawet kilka miesięcy. Każdy ma swoje tempo i trzeba to uszanować. Jesteśmy tu, by ich wspierać i sprawić, by ten okres był jak najkrótszy.
A jakie są Twoje relacje z Carlosem Cuestą?
Szanuję go tak jak każdego trenera, z którym pracowałem. Oczywiście łatwiej nam się porozumieć ze względu na język i wspólną kulturę, bo obaj jesteśmy Hiszpanami. To jednak relacja w pełni profesjonalna, mimo że Cuesta jest bardzo młodym szkoleniowcem. Nasza współpraca opiera się na szacunku. Ja jestem piłkarzem — wykonuję to, czego ode mnie oczekuje trener, a jednocześnie staram się pomagać drużynie najlepiej, jak potrafię, tak jak on pomaga nam grać lepiej na boisku.
A jak wygląda Twoja sytuacja w odniesieniu do Parmy? Jak układają się Twoje relacje z miastem? Czy czujesz, że mieszkańcy Cię kochają?
Tak, naprawdę mnie tu kochają i okazują to na każdym kroku. Ja również bardzo ich kocham. Od pierwszego dnia mówiłem, że czuję się tu jak w drugim domu. Jestem mocno związany nie tylko z klubem, ale i z całym miastem. Poznałem tu wielu wspaniałych ludzi i zawiązałem piękne przyjaźnie. Nawet kiedy idę po południu na cappuccino, nikt na mnie dziwnie nie patrzy — a właściciela kawiarni znam od lat. To drobiazgi, ale bardzo dla mnie ważne. Istotne jest też to, że moi rodzice czują się tu swobodnie, kiedy przyjeżdżają, podobnie moja dziewczyna. Przyjaciele nie mogą się doczekać kolejnych odwiedzin, bo oni także odbierają to miejsce bardzo pozytywnie — i to wiele dla mnie znaczy.
Czy można powiedzieć, że stałeś się Parmigiano?
Tak, myślę, że mogę tak powiedzieć. A przynajmniej tak się czuję.
A czy złapałeś już coś z tutejszego dialektu?
Nie wiem, ale czuję się jednym z nich.
Budowa obecnego stadionu Parmy, została zainicjowana w 1922 roku, przez prawnika i ówczesnego prezesa klubu - Ennio Tardini. Obiekt został ukończony dokładnie 16 września 1923 i jeszcze w tym samym roku, nastąpiła jego inauguracja. Niestety sam Tardini, zmarł krótko przed tym wydarzeniem i nie dostąpił zaszczytu uczestnictwa w nim. W formie hołdu dla jego osoby, stadion został ostatecznie nazwany jego nazwiskiem.
Komentarze (0)