FCParma.com.pl - Pierwszy w Polsce serwis o Gialloblu

Wyszukiwarka:
Osób przebywających na stronie: 31 poniedziałek, 21 stycznia 2019

Panel logowania

Ostatni mecz

Serie A
Udinese1
Parma 2
Dacia Arena; 19.01.2019; 18:00

Następny mecz

Serie A
Parma -
SPAL-
Stadio Ennio Tardini; 27.01.2019; 15:00

Video

Udinese 1:2 Parma: Skrót

Cytat tygodnia

"Pokazaliśmy niezwykłą dojrzałość i odporność psychiczną, mimo kilku trudnych momentów byliśmy w stanie wygrać ze swoimi słabościami i w najlepszy możliwy sposób wrócić do gry. Jestem dumny z mojego zespołu, Ci goście są naprawdę niesamowici." - Roberto D'Aversa

Shoutbox

Partnerzy

Legalni bukmacherzy w Polsce – sprawdź gdzie można legalnie obstawiać


odwiedź portal zakłady bukmacherskie

Statystyki serwisu

Serwis istnieje od: 18.06.2006

Czyli ma już 4600 dni.
Napisaliśmy 10714 newsów

Mamy 271 zarejestrowanych użytkowników.
Obecnie zalogowanych jest 2 osób, oraz 29 gości.

Serwis monitoruje: Stat.4u.pl  

Online:

Parma vs Milan 27.10.2013

To już czwarty nasz wyjazd.


Tym razem po kilku niewiadomych zdecydowaliśmy się jechać na mecz Parma-Milan. Organizacja wyjazdu trzeba przyznać była na wysokim poziomie i cieszy, że z każdym wyjazdem idzie nam coraz lepiej. Ostatecznie na wyjazd z Polski wybrało się 6 osób.

 

Sobota:


Można powiedzieć, że już tradycyjnie wyjazd rozpoczynamy w sobotę od Poznania. Zbiórka na dworcu była wręcz idealna; Odys jak i Magda z Michałem pojawili się dosłownie w tym samym czasie(no dobra Odys minutę później: ). Na pierwszy punkt naszych wojaży wybrałem spotkanie/odwiedziny u Naszego serdecznego przyjaciela i brata po szalu Bartka, niestety odwiedziny na jednym z poznańskich cmentarzy9. Najsmutniejszy punkt za nami, następnie szybki objazd miasta, by później udać się do mnie na jakiś obiad domowy, który jak się okazało był pierwszym i ostatnim w takiej formie:. Później sprawy potoczyły się klasycznie: lotnisko-samolot-przylot. W międzyczasie zaopatrzyliśmy się jeszcze w Polsce w napoje rozweselające:. Pierwszy brzdęk pojawił się już w busiku do Mediolanu:. Atmosfera mimo słabej pogody była coraz lepsza. Po dotarciu na dworzec w Milano, okazało się że mamy sporo czasu na pociąg do przeznaczenia. Kierując się instynktem i zmysłem powonienia udaliśmy się w bardzo miłą okolice dworca. M'C Donald vs Kebab...co wybrać? Niech zadecyduje moneta...wypadło na kebab:. Posileni wracamy na dworzec i w oczekiwaniu na pociąg Magda zaproponowała pewną grę słowną...pierwsza osoba mówi jakieś słowo , a następna powtarza je i dodaje swoja, aby stworzyć w miarę logiczne zdanie:D; co z tego wyszło chyba nie trzeba opowiadać, to trzeba przeżyć, prawda? Pociąg na nasze nieszczęście był opóźniony, ale ostatecznie dotarł do Parmy jakoś po 22.00 Zmęczeni dotarliśmy do hotelu jakoś koło 23.00. (Piotrosław wraz z dziewczyną leciał z Warszawy i dotarł trochę później do hotelu).Szybki meldunek i można się witać z pokojami w których przyjdzie nam spędzić najbliższe dwie noce. W naszym hotelu niestety stacjonowała jakaś grupa nastolatków w Irlandii (rugbistów), co sprawiło iż Magda z Michałem niestety nie mieli spokojnej nocy, ponieważ młodzież strasznie hałasowała nie pozwalając spać zmęczonym polskim głową. Magda w desperacji po kilkukrotnych prośbach interweniowała w recepcji. Nasz pokój z Odysem był całe szczęcie trochę dalej o tej grupy.

 

Niedziela:


To dzień meczu! Pobudka o 8.00. W międzyczasie kontakt z Mario. Z Odysem udajemy się sami na śniadanie ponieważ już byliśmy głodni; jak się okazało było to pierwsze nasze śniadanie:, ponieważ po powrocie do pokoju dostajemy info od Magdy i Michała, że oni się właśnie wybierają, no to poszliśmy jeszcze raz z nimi. Na śniadaniu spotkaliśmy wyczekiwanych: Piotrosława z dziewczyną(zapomniałem imienia, sory). Poznaliśmy się, pogadaliśmy, zjedliśmy i wróciliśmy do pokoi, aby za chwilę wyruszyć po bilety na spotkanie. Droga pod kasy tradycyjnie usłana naszymi vlepkami: Pod kasą umiarkowany ruch. Bilety szybko nabyte i cholernie drogie 25euro, ale czym są koszty, skoro chwile w tym mieście, na tym stadionie są niezapomniane. Wracając do hotelu, zahaczyliśmy o jedyny otwarty market w niedziele w okolicach "ronda muchowego". Wracając z zakupami już dało się wyczuć wśród nas atmosfere wielkiego święta. W hotelu chwila przerwy, wspólne spożywanie włoskich specjałów i szykowanie się na mecz. Zbiórka pod hotelem i w szóstkę ruszamy na stadion. W świetnej atmosferze docieramy pod Ennio, podjeżdżając nawet jeden przystanek autobusem :D. Pod stadionem tradycyjnie kręci się kilkaset kibiców, a wśród nich dla nas najważniejszy człowiek z tej całej zbieraniny-Mario, tym bardziej iż na kilka tygodni przed wyjazdem pojawiło się info jakoby Mario odnalazł naszą flagę! Dlatego nasze spotkanie miało nie tylko wymiar towarzyski, ale także sentymentalny ponieważ ostatni raz tą flagę widzieliśmy w 2007 roku na zlocie. Flaga w przeciągu sześciu lat nie zmieniła się w ogóle i stała się dla nas świetną wizytówką. Wielu kibiców oraz przedstawiciele szeroko pojętych mediów prosili nas o fotki z faną pod Ennio. Na niecałą godzinę przed meczem wchodzimy na stadion, niestety nie wszyscy ponieważ nie wpuszczono dziewczyny Piotrosława tylko dlatego, że miała za duży...aparat! Paranoja ! Mimo interwencji nie udało się jej wpuścić na stadion i nikt nie potrafił nam pomóc co można w takiej sytuacji zrobić, wspominano o jakimś depozycie, ale gdzie on? Nikt chyba tam nie wiedział:/ . Także w okrojonym składzie wchodzimy na curva nord. Odys oczywiście nie omieszkał wcześniej u Boysów zakupić koszulki: jak i spotkać się z ziomkiem z Chorwacji . Trybuna na początku niestety świeciła pustkami, ale w ramach upływającego czasu zaczynała powoli pękać w szwach:. Flaga-sprawa najważniejsza:. Wyczekaliśmy na moment wieszania flag przez Boysów, podbijamy i po chwili flaga wisi na płocie!!! ciarki przez prawie cały mecz miałem z tego powodu. Od początku spotkania doping na nord nie powalał, częste przestoje + słabe ogarnięcie ludzi. Michaello wraz z ziomkami robili co mogli, ale był to chyba najgorszy mecz pod względem dopingu do tej pory. Warto odnotować fakt, iż po drugiej stronie stadionu w klatce gości, można było dostrzec trans z napisem Milan club Polonia. Mecz przebiegał z naszej perspektywy tradycyjnie dziwnie: Sędzia drukarz, Balotelli wychukany no i niesamowita bramka Parolo, która nie wyglądała na tak efektowną: ale takiego szaleństwa na curva nord to chyba nie widziałem: . Wraz z końcowym gwizdkiem zbieramy fanę i chwilę wymieniamy poglądy nt meczu z Boysami. W kuluarach trybuny strzelamy fotki z faną i dobrych nastrojach zmierzamy do kibicowskiego pubu, na piwko po meczowe. Po drodze nie omieszkamy posilić się pizzą, bo po takich emocjach każdy był mega głodny. Dobijamy do reszty kibiców i koontunujemy integrację z ziomkami po szalu: nawiązując coraz to nowe znajomości. Piwko wypite no to pozostaje już tylko wrócić do hotelu. Po drodze żegnamy się z Mariuszem i w 6 dobijamy koło 20.00 do hotelu. (W międzyczasie jedząc kolację w przytulnej pizzerii dostając dwie polenty w gratisie! Bardzo miło to wspominamy i na pewno tam jeszcze wrócimy). Niestety zmęczenie nie nastrajało do dalszych wojaży, więc każdy pokój dosyć szybko szedł spać. Udało się jeszcze obejrzeć mecz Lazio-Cagliari i sen okazał się silniejszy. Jak się dnia następnego dowiedzieliśmy Magda z Michałem mieli tej nocy również kilka interwencji w sprawie rozkapryszonej młodzieży z Wysp.

 

Poniedziałek:


Dwa śniadania? Oczywiście! Schodząc z Odysem na pierwsze śniadanie nie omieszkaliśmy przejrzeć lokalnych jak i krajowych dzienników, rozpisujących się o victorii Parmy! :. Na drugim jesteśmy już wszyscy w szóstkę, które okazało się pożegnalne gdyż Piotro z dziewczyną zostają dłużej w Italii, a nasza "poznańska" czwórka wracała już dzisiaj po południu do Polski. Smutno było wracać na dworzec, z którego odjeżdżał nasz pociąg w kierunku na Mediolan. Pociąg oczywiście przed Milano zaczął się zapełniać niemiłosiernie. Dopiero na dworcu człowiek mógł odetchnąć ze spokojem. Mieliśmy trochę czasu, więc trzeba było uzupełnić spalone kalorie: Tym razem wizyta w M'C Donald zaraz obok sobotniego kebabu: W "Macu" udało mi się wygrać darmowe frytki, dzięki Michałowi bo zaczął gmerać przy kubku od coli, też patrzę co tam siedzi u mnie , a tu niespodzianka! Wygrana - małe frytki:D Niewiele trwało świętowanie gdyż czas się już zbliżał aby złapać busik na lotnisko. W autobusie spożyte piwko i śmiało zakręcamy na odprawę: Pokręciliśmy się chwilę po lotnisku, ostatecznie wybraliśmy krzesełka "maca" i zajadając się żelkami wspominaliśmy wyjazd. Nie wiele czasu to trwało, gdyż zbliżały się godziny odlotów: Magda i Michała do Gdańska, a ja z Odysem do Krakowa. Pożegnaliśmy się, zapewniliśmy o następnym wyjeździe i ruszyliśmy do swoich bramek. Do Krakowa dotarliśmy już wieczorem i autostradą wróciliśmy z Odysem i jego bratem(pozdro!) do Rybnika. Ekipa druga do Gdańska również dotarła bez problemu. Kolacja, myju i spać!

 

Wtorek:


Rano dzięki Odysowi docieram do Gliwic na pociąg powrotny do Poznania. Co wydarzyło się na dworcu w Gliwicach opowiem przy następnym spotkaniu, niech ktoś mi przypomni ok? Jakoś po południu dotoczyłem się do Poznania.

 

Moje podsumowanie:


Wyjazd znowu przełomowy. Nowe kontakty, flaga na płocie, nowy wyjazdowicze. Żal mi tylko braku Bartka, bo na pewno by jechał z nami. Każdy wyjazd jest nowy, inny. Najgorsze jest to, że musimy czekać do następnego, ale za to następny będzie chyba jeszcze lepszy, ponieważ chcielibyśmy jechać na jakiś wyjazd. Jest w tym temacie kilka pomysłów, ale na szczegóły trzeba jeszcze chwilkę poczekać!

 

Do zobaczenia na kibicowskim szlaku!



Autor: 13



Na meczu obecni byli:


- MAGDA, Gdynia


- MICHAŁ, Gdynia


- MARIO, Bazzano Parmense


- TRZYNASTY, Poznań


- PIOTROSŁAW, Legionowo


- ODYS, Rybnik


Zdjęcia






Copyright 2006-2018 by FCParma.com.pl